O sobie, cz這wieku i Bogu

Tomasz Horak


Najpierw o sobie...

Metamorfozy

W bia造m futerku, ma造 ch這pczyna 
na r瘯u Matki: ufny, pogodny. 
A obok Ojciec: dumny, z umiechem. 
Na starym zdj璚iu czas zatrzymany. 
W starym albumie, tak jak w pami璚i 
obrazy domu mgliste zosta造: 
ciche wieczory, gocie, spacery, 
ogr鏚 i praca, wi靖ki i pi靖ki. 
Kraj tak odleg造 mego dzieci雟twa: 
uwierzy trudno, poj寞 nie豉two, 
瞠 闚 ch這paczek i ja - to jedno! 
Jak rzeka rw鉍a wartko, nurt czasu 
ska喚 omywa. Dziwna to ska豉: 
wraz z czasem p璠zi, kszta速 sw鎩 odmienia.

 

Serca
Rzuci貫m okularami, ksi嘀k i dzwonkiem. 
Drzwiami strzeli貫m. 
Narobi貫m wrzasku, 
wyp璠zi貫m oniemia貫 dzieci. 
         A przecie ja je kocham. 
         I to ja jestem s豉by, 
         i grzeszny... 
Potem przeprasza貫m. 
One wtedy tuli造 si do mnie. 
I us造sza貫m: 
         za pokut ksi鉅z u nas zostanie. 
Obieca貫m. 
A cho熲y przysz這 odej, 
serce moje i tak zostanie: 
z tymi dzie熤i, 
         kt鏎e te grzeszne i s豉be, 
         i kt鏎e kochaj. 

 

Droga do nieba 
Wie穎 kocielna, 
ze swymi zakamarkami i tajemnicami, 
         schodami i drabinami, 
         dzwonami i zegarem! 
Zdobywalimy ciebie: 
ja, proboszcz niezbyt czcigodny, 
i dzieci ciekawe. 
By豉 rado i troch strachu, 
         trzeszcz鉍e szczeble i pomocne d這nie, 
         du穎 kurzu i nieboszczyk wr鏏el. 
Wreszcie szczyt. 
Patrzymy na d馧: 
ziemia, cho pi瘯na, jednak przyziemna. 
Siedzimy razem: 
         jak rodze雟two 
         u Pana Boga za piecem. 
Jednak ci鉚le w drodze do nieba. 

 

Wszystko
            (Mt 19,29) 
Przytuli dziecko 
uczu serca bicie 
         i nie zatrzyma 
         przy sobie... 
i d這 ucisn寞 
ciep這 odczu szczere 
         i nie zatrzyma 
         w swej d這ni... 
i w oczy spojrze 
dostrzec g喚bi duszy 
         i nie zatrzyma 
         dla siebie... 
Zostawi wszystko: 
wszystko odzyska - 
         w Chrystusie

 

O cz這wieku...
Ludzk miar

mierzy貫m ludzi 
miar radoci 
najbardziej ludzkim 
okaza si 
     m鎩 
          wierny 
               pies... 

 

Dok鉅

Wci嘀 w drodze
przez wiat
czasem kto obok
czasem nikogo
sk鉅
dok鉅
min窸o po逝dnie
ile dnia pozosta這
czy zd嘀
dok鉅

 

Homo sapiens

Czarne rz璠y literek
r瘯 i czcionk odbitych:
to dusze i serca Ludzi,
Ich myli w ksi璕i zamkni皻e.
Jak ksi鉚 nie kocha?
To Oni przede mn,
nie papier popstrzony.
Odrzu myl Ludzi!
Spal ksi璕i Ich myli!
     - Ty sam przecie rozumny.
Jeszcze krok, a wr鏂isz do jaskini
      z kamiennym
            toporkiem
                 w d這ni.......

 

Paj鉍zek

si豉 wiatru
moc wodospadu
energia atomu
wszystko do us逝g
pot篹nego cz這wieka
chlusn窸o deszczem
energia wody
nieokie透nana
niepoliczona
nieujarzmiona
widzia貫m
jak paj鉍zek 瞠glowa
na liciu
niesionym przez pow鏚
my 
nie potrafilimy
nawet tego

O Bogu...

T瘰knota

mo瞠 by
fioletowym zmierzchem
z這cistym wschodem
granatow burz
bia造m po逝dniem
nawet srebrnym ksi篹ycem
jest
myl
modlitw
biciem serca
westchnieniem
kt鏎ego nie s造cha
czy mo積a
t瘰kni za Bogiem
nie t瘰kni鉍
za cz這wiekiem

 

Uwierzy

Biegli do grobu.
By pusty!
Nie rozumieli.
Biegniemy do grob闚
nie-pustych.
Tym bardziej
nie rozumiemy.
Pozostaje uwierzy...

 

Miriam
  
Czarnooka.
Czarnobrewa.
Rado w oczach.
Matka Chrysta?
     Jeszcze nie wie
     o wybraniu.
Serce czyste.
Pok鎩 w duszy.
Dziecko jeszcze.
Ma豉 Miriam.
Matka Pana.
     Jeszcze nie wie
     o pos豉niu.
Tu Nazaret?
Dzi te chwile?
I dziewcz靖ko:
     czarnookie,
     czarnobrewe,
     rado w oczach,
     serce czyste...
Czy to Miriam?
Tu, wr鏚 dzieci?
Jedna...
Druga...
Patrz na nie...
Czas zakl皻y
w kr鉚 wiecznoci
ka瞠 patrzy,
i zobaczy
     w czarnookiej,
     bia這w這sej,
     umiechni皻ej,
     zap這nionej,
     i p豉cz鉍ej
     - z sercem czystym
Matk Boga,
ma章 Miriam,
co z wiecznoci wci嘀 powraca.
A me oko?
Czy do czyste?...
     AVE!

Wszystkie moje wiersze i przek豉dy z Eichendorffa znajdziesz w pliku PDF tutaj 
Powr鏒 do strony g堯wnej   	Powr鏒 do pocz靖ku strony