Archiwalne homilie
ks. Tomasza Horaka

ze zbioru
Krótko i na temat 3

   

Felietonowy komentarz z portalu wiara.pl 

Cykl «Z okruchów etyki» z Opolskiego GN


2. niedziela Adwentu C – 9 grudnia 2018

Czytania liturgiczne roku C znajdziesz na portalu mateusz.pl

Wyprowadzić z gmatwaniny

 Czyści i bez zarzutu

Mam ufność, że Ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy je do dnia Chrystusa Jezusa. A modlę się o to, aby miłość wasza doskonaliła się coraz bardziej i bardziej w głębszym poznaniu i wszelkim wyczuciu oceny tego, co lepsze, abyście byli czyści i bez zarzutu na dzień Chrystusa.

Tak pisał apostoł Paweł do Filipian. Tak zwraca się apostoł i do nas. „Dobre dzieło” – powiada. „Miłość wasza”, która ma się doskonalić. I jeszcze: „Wyczucie tego, co lepsze” – to dużo więcej, niż tylko dostrzeganie granicy zła. Wreszcie: „czyści i bez zarzutu”. Wiele dobra doznał Paweł od Filipian. I wiele dobra dostrzegł, gdy tam niegdyś był. Widział też, w jak trudnym, bezwzględnym otoczeniu żyją zwykli mieszkańcy miasta. Jak rządzą nimi bezduszni urzędnicy i jak trudno tam być człowiekiem czystym i bez zarzutu.

Czy tylko Paweł potrafi dobro dostrzec, docenić, pochwalić? Bynajmniej. On jest wiernym uczniem Jezusa i głosicielem Ewangelii. Jezus nie potępiał, lecz przebaczał. Jezus widział w człowieku więcej, niż tylko grzech. Jezus wędrując przez palestyńskie wioski i miasta, sam dobry i serdeczny, dobroć budził swoją obecnością i swoim słowem. A ludzie szli za Nim, zapominając o głodzie, tracąc poczucie czasu – bo pociągało ich dobro. Bo urzekała ich prostota dobra promieniująca ze słów, ze spojrzenia, z całej postaci Jezusa. Przy nim stawali się lepsi. Przy nim czuli się czyści i bez zarzutu. A jeśli odkrywali w sobie grzech, brud, zło – odmieniali się jak Magdalena, jak Zacheusz.

A my? Nie jesteśmy inni. Nas też urzeka i pociąga dobro. My też chcielibyśmy być czyści i bez zarzutu. My też chcielibyśmy mieć wyczucie tego, co lepsze. My też pragniemy się doskonalić coraz bardziej i bardziej. Dobro zawsze było dla człowieka wyzwaniem największym.

 Specjaliści od gmatwania

A jednak w człowieku tkwi jakaś niepokonalna przeszkoda na drodze ku dobru. Dobrze powiedziałem – ta przeszkoda tkwi we mnie, w tobie, w każdym z nas. Nie obok. Nie poza mną. Nie w kimś drugim, ale właśnie we mnie. Dlatego każdy z nas potrafi gmatwać życie sobie, swoim bliskim, a nieraz bardzo wielu ludziom. Proste drogi życia i świata stają się drogami krętymi. Wiele w nich ślepych zaułków, wiele pułapek, wiele nierówności i zasadzek.

Wszystko rozbija się o grzech. Bywają grzechy wielkie i ciężkie. Trafiają się zbrodnie. Gdy jednak rozglądam się wokół siebie, widzę, że bardzo często początkiem gmatwaniny dróg życia jest jakaś drobnostka. Jakaś chwila nawet nie grzechu, ale bezmyślności, głupoty, zapomnienia. „Kto by się przejmował takimi błahostkami” – usprawiedliwimy samych siebie. „Ja wcale tak nie chciałem” – tłumaczymy się potem. „Kto mógł przewidzieć, że wszystko tak się potoczy” – wymawiamy się pokrętnie. „Ach, gdyby nie ten fatalny zbieg okoliczności!” – oskarżamy los, zapominając, że sami przyczyniliśmy się do tego fatalnego zbiegu okoliczności.

Pół biedy, jeśli na czas ktoś nam pomoże wyprostować splątane drogi życia. Pół biedy, jeśli nie zabrnęliśmy zbyt daleko. Pół biedy, jeśli nie skrzywdziliśmy innych ludzi. Pół biedy, jeśli można coś zacząć od początku. A jeśli nie można? A jeśli krzywdy nie do naprawienia? A jeśli powrotu nie ma? A jeśli nikt na czas nam nie pomógł? A może i był ktoś, kto chciał pomóc, aleśmy go zlekceważyli? A może i był jakiś wyrzut sumienia, aleśmy go nie posłuchali? My, specjaliści od gmatwania życia sobie i innym.

 Bóg idzie nam pomóc

Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina niech będzie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte niech się staną prostymi, a wyboiste drogami gładkimi! I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.

Te słowa proroka powtórzył nad Jordanem Jan Chrzciciel, też prorok. Też wysłannik Boga. Co robił nad Jordanem? Napominał ludzi, by prostowali drogi życia. Nie dlatego, by im było łatwiej i wygodniej. Ale by nie zamknęli drogi Bogu. Bo On idzie nam naprzeciw. On idzie nam pomóc, byśmy wszystkiego do reszty nie pogmatwali. On idzie, by nas wybawić ze wszystkich zasadzek i pułapek, które zastawimy na siebie i na bliźnich.

Bóg idzie nam pomóc. Ale my musimy też uczynić krok w Jego stronę. Przede wszystkim musimy naprawdę chcieć. Żadne „chciałbym”, lecz zdecydowane „chcę”. Tu potrzebna jest prawda o sobie, o swoim życiu. I prawda o tym, ku czemu dążysz, po co żyjesz. Bo na końcu wszystkich ludzkich dróg czeka nas spotkanie z Bogiem, spotkanie z dobrem, spotkanie ze wszystkimi, którzy przeszli przez ziemię dobrze czyniąc – jak Jezus. Jeśli ktoś o tym zapomni, to gmatwanina dróg jego życia będzie nie do rozplątania.

Mamy jednak nadzieję, że idący ku nam Bóg, nie pozwoli, byśmy pobłądzili w labiryncie, który sami budujemy na świecie. Chrześcijaństwo to właśnie ta nadzieja, to przekonanie, że nie jesteśmy sami, pozostawieni na pastwę naszej słabości i naiwności, naszych namiętności i pożądań, naszego lenistwa i martwoty. Bóg idzie nam pomóc. Chcemy uczynić krok w Jego stronę. Przynajmniej jeden krok.

Nagranie tego kazania dostępne od sobotniego wieczora TUTAJ


Modlitwa powszechna

Wstęp

Jednocząc się z prorokami Starego Testamentu i sprawiedliwymi wszystkich czasów w oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela, z mocną wiarą i wytrwałą nadzieją przedstawiajmy Bogu nasze prośby.

– Módlmy się za Kościół Jezusa Chrystusa, za katolików, ewangelików i prawosławnych, aby jednoczyli się w nadziei budowania lepszego świata.

– Módlmy się za wszystkich, którym leży na sercu moralny ład całego społeczeństwa, aby z odwagą proroków wskazywali granicę dobra i zła.

– Módlmy się za polityków, którym zależy na umocnieniu sprawiedliwości i pokoju w świecie, aby nie zniechęcali się trudnościami w tym wielkim dziele.

– Módlmy się za ludzi dotkniętych zakłamaniem, niesprawiedliwością, za skrzywdzonych fizycznie, ekonomicznie i moralnie, aby nie zgasła ich nadzieja i wola walki o swoje prawa.

– Módlmy się za nas, uczestników dzisiejszej eucharystii, abyśmy oczyszczali swoje życie z wad i błędów zagradzających Bogu drogę do naszych serc.

Zakończenie

Panie, wysłuchaj łaskawie próśb swojego ludu, który całą nadzieję pokłada w Twojej łasce * i prowadź go drogą zbawienia. Przez Chrystusa Pana naszego.

Modlitwa powszechna do wydruku

Słowo życia

Bóg idzie nam pomóc. Ale my musimy też uczynić krok w Jego stronę. Przede wszystkim musimy naprawdę chcieć. Na końcu wszystkich ludzkich dróg czeka nas spotkanie z Bogiem, spotkanie z dobrem, spotkanie ze wszystkimi, którzy przeszli przez ziemię dobrze czyniąc – jak Jezus. Jeśli ktoś o tym zapomni, to gmatwanina dróg jego życia będzie nie do rozplątania. Chrześcijaństwo to nadzieja, to przekonanie, że nie jesteśmy pozostawieni na pastwę naszej słabości i naiwności, naszych namiętności i pożądań, naszego lenistwa i martwoty. Bóg idzie nam pomóc. 

 

Na początek strony


 Coś o sobie    Strona główna     Moje książki

Wiersze    Fulla Horak   Parafia

Kontakt: tohorak(at)opole.opoka.org.pl