Aktualizacja strony: 30-06-2009


 

        


14 Niedziela zwykła - 5 lipca 2009

Czytania liturgiczne roku B:                                                                                     


Gdy Jezus jest z nami

Do każdego przychodzi Bóg

Jezus nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Zwróciłeś uwagę, gdzie to się wydarzyło? Tak, w Nazarecie. Ewangelista powiada, że przyszedł do swego rodzinnego miasta. Bóg przychodzi wszędzie i do każdego. Ale nie przychodzi w potędze swego majestatu, w pełni swej mocy i chwały. Nawet gdy objawia się swoim wybranym – jak trzem uczniom na górze Przemienienia – ukazuje tylko znaki swej Bożej wielkości, piękna i potęgi. Nawet gdy zmartwychwstał, nie poszedł do wrogów, by ich powalić na ziemię. Zatem – do każdego przychodzi Bóg, by ukazać prawdę, dobro, piękno, by pociągnąć człowieka ku temu, co sięga nieskończoności. Dlatego Jezus przyszedł do Nazaretu, do miasteczka, gdzie się wychował, gdzie rósł, pracował, gdzie miał krewnych, znajomych, przyjaciół. Przyszedł już nie tylko jako dobry znajomy, nie jako krewniak i sąsiad. Przyszedł, by mówić o sprawach ważniejszych, trudnych, mądrych, niepojętych. Przysłuchiwali się, pytając ze zdziwieniem: Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? Ewangelista dodaje: Powątpiewali o Nim. Dziwić się – nie dziwić się... Jakbyśmy się zachowali sami? Nie wiem.

Czy Jezus nie zdawał sobie sprawy, że tak właśnie będzie? Znał ludzką naturę zbyt dobrze, znał też swoich ziomków. Wiedział, co może się wydarzyć. A przecież poszedł, stanął w synagodze, zaczął mówić... Przecież nie mógł ominąć Nazaretu i tych ludzi, wśród których przeżył tyle lat. Byli mu bardzo bliscy. Bogu są bliscy, bardzo są bliscy wszyscy ludzie. Do każdego więc przychodzi. Wybiera drogi i sposoby, znaki i słowa, które mogą do człowieka dotrzeć. Ale nie zmusza, nie zniewala, nie narzuca się. To jedna z prawd naszej wiary – każdy otrzymuje tyle łaski od Boga, by mógł pełnię życia osiągnąć.

Dar i trudne wyzwanie

A mieszkańcy Nazaretu Jezusa zlekceważyli. Więcej – św. Łukasz uzupełnia relację Marka, pisząc, że wyprowadzili Jezusa na strome zbocze za miastem, by go strącić. To wydaje się nieprawdopodobne. Dlaczego aż taka niechęć, nawet nienawiść, która kazała niektórym z nich posunąć się do zamachu na życie Jezusa? Trudno o odpowiedź na to pytanie. Tak samo trudno pojąć ludzi, którzy zamykają się na dobro, na prawdę, na miłość, na piękno. A jest takich ludzi niemało – także w naszym otoczeniu. Niektórzy na treści religijne reagują wybuchami nienawiści. Inni znowu uwikłali się w kłamstwa niszczące nawet ich samych. Jeszcze inni lekceważą życie swoje i innych ludzi – a w dzisiejszym świecie jest po temu wiele sposobności. Spotykamy też takich, którzy stali się obojętni na podstawowe rozróżnienie pomiędzy dobrem i złem. Żyją w jakiejś niepojętej pustce, jakby poruszani tylko impulsami chwili. Niebezpieczni dla innych i dla siebie.

Każdy otrzymuje tyle łaski od Boga, by mógł pełnię życia osiągnąć – powiedziałem przed chwilą. Tak, takie jest i moje przekonanie, i taka jest nauka Kościoła. Czegoś jednak nie rozumiemy. Skoro łaska jest wystarczająca, to dlaczego mamy wrażenie, jakby jej brakowało? A może Boża moc jest zbyt słaba?

Stajemy wobec niepojętej tajemnicy daru i zadania wolności człowieka. Daru i zadania – powiedziałem. Bożego daru i Bożego zadania. Bóg szanuje człowieka, którego stworzył, Bóg szanuje dar, którym człowieka wyposażył. Chciałoby się rzec, iż jest to dar niebezpieczny. Ale czyż samo życie nie jest niebezpieczne? Z drugiej strony – kim byłby człowiek, gdyby musiał ulec presji Bożej mocy i siły? I czy taką siłę można by nazywać łaską – czyli miłością?

Tak więc mamy od Boga nie tylko istnienie, nie tylko życie. Możemy wybierać i decydować. Wybierać dobro, decydować jak spożytkujemy czas, siły, możliwości, zdolności. Jest to ogromne wyzwanie. Ze stworzeń tej ziemi tylko człowiek został tak ubogacony.

Pokora wobec prawdy

Pytałem przed kilku minutami, skąd w niektórych mieszkańcach Nazaretu zrodziła się aż tak wielka niechęć, nawet nienawiść wobec Jezusa. Brakło im pokory. Byli przekonani, że wiedzą lepiej, w kilka chwil ocenili swego krajana – słowa jego wystąpienia uznali za bluźnierstwo i obrazę boską. Ludzi o ciasnych umysłach i gwałtownych reakcjach nie brakuje nigdzie. To oni najczęściej bywają zamknięci na dobro, piękno i prawdę. To oni – niepokorni, o ciasnych umysłach i jeszcze ciaśniejszych sercach wikłają się w nienawiść, kłamstwo, nierozumną agresję. To oni narażają życie swoje i innych. Bo nie widzą różnicy ani granicy pomiędzy dobrem i złem. Nie brakuje takich wśród nas chrześcijan.

Tymczasem kto jak kto, ale właśnie chrześcijanin powinien być daleki od takiej postawy. Przecież Jezusowa Ewangelia jest wyraźnym drogowskazem – wyznacza cel życia i środki realizacji. Celem jest miłość, a środkiem dobro słów i czynów. Aby ten cel zobaczyć wśród plątaniny ziemskich spraw, aby samą Ewangelię pojąć, aby Jezusa zrozumieć, trzeba pokory. Nie, nie chodzi o to, by chować się w kącie, by udawać głupszego i słabszego niż się jest. Trzeba całkiem zwyczajnie przyznać, że są sprawy większe niż mi się śniło. Trzeba pochylić się przed tajemnicą Boga i Jezusa z nadzieją, że choć dziś wydaje się niepojęta, to przecież przyjdzie chwila, gdy choć trochę będę mógł z niej zrozumieć. Przecież tylu ludzi przede mną tę drogę przeszło i sens życia znalazło. Nie warto – jak mieszkańcy Nazaretu – Jezusa wypędzać. Oni stracili na tym, nie On. Ewangelista notuje, że Jezus nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich.

Zauważasz? Zachęcam do pokory wobec Boga, wobec tajemnicy Jezusa. Zachęcam tym samym do ożywienia wiary. Nie ma wiary bez pokory. Wiarę najczęściej tracą ludzie przemądrzali i zbyt pewni siebie. Tracą na tym bardzo wiele, podczas gdy inni zyskują wszystko: sens życia i siłę w przeciwnościach, radość i pogodę ducha. A gdy bardzo trudno – nie wahają się o cud prosić. Dobrze, gdy Jezus jest z nami.

Prawa autorskie


W księgarniach kolejny tom moich homilii
wydany staraniem
Księgarni św. Jacka w Katowicach.
Do nabycia tom A i B.

W lutym 2009 r. Wydawnictwo św. Krzyża w Opolu 
wznowiło mój
"Katechizm inaczej
Kliknij w okładkę.

 

 

 

 

 


 Autor    Strona główna     Moje książki    Wiersze    Fulla Horak   Parafia