Archiwalne homilie
ks. Tomasza Horaka

ze zbioru
Krótko i na temat 3

   

Felietonowy komentarz z portalu wiara.pl 

Cykl «Z okruchów etyki» z Opolskiego GN


29 niedziela zwykła - 21 października 2018

Czytania liturgiczne roku B znajdziesz na portalu mateusz.pl

Prawdziwi ludzie wśród nas

Ludzka wielkość

Kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Tak mówił do swych uczniów Jezus. Mówił tak, bo marzyło się niektórym z nich, a może każdemu, by być najbliżej Króla. Nie wiecie, o co prosicie – odpowiada Jezus. I tłumaczy, na czym polega wielkość człowieka. Na służbie drugiemu człowiekowi...

Na służbie tak oddanej, jak służba niewolnika. A przecież oni widzieli Jezusa w blasku sławy. Tłumy wokół Niego, chleb się pomnaża w Jego dłoniach, chorzy o własnych siłach odchodzą do domu, burza cichnie, nawet niesiony do grobu młodzieniec budzi się do życia. Jakiż to niewolnik? To Król! Nie tylko oni tak myśleli, przecież ludzie w Kafarnaum chcieli Go królem obwołać. A uczniowie jakby już nie pamiętali, że ich Nauczyciel właśnie wtedy wymknął się tłumom.

Wówczas nie rozumieli wielu rzeczy. Także tego zdania, które sprowokowali swoją prośbą: Kielich, który Ja mam pić, pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Jezus miał na myśli kielich cierpienia zadanego przez ludzi i chrzest krzyża, na którym miał skonać. Jak niewolnik. Przecież krzyżowanie było rzymską karą przeznaczoną dla niewolników.

Mając to wszystko przed oczyma – a wiemy więcej, niż uczniowie wtedy wiedzieli – pytamy, na czym polega wielkość człowieka. I choć wiemy więcej, niż uczniowie, z niedowierzaniem przyjmujemy słowa Jezusa o wielkości nie tego, któremu usługują – lecz tego, który potrafi innym służyć z całym oddaniem. To jeden z trudniejszych wątków Ewangelii. Trudniejszych nie dlatego, że niepojętych, lecz dlatego, że przeciwnych naszym codziennym odczuciom, oczekiwaniom, myślowym i życiowym nawykom.

Pogoń za władzą

W tym momencie koniecznie trzeba przypomnieć, co znaczy słowo „minister”. Bo ostatnimi czasy zbyt głośno o tych czy innych ministrach. Otóż łacińskie słowo „minister” znaczy ni mniej ni więcej tylko „sługa”. Mój Boże! Gdy tak popatrzyć na tych, którzy z nazwy swej funkcji mają służyć narodowi, mają służyć sprawiedliwości, dobru, porządkowi, bezpieczeństwu... Mam na myśli nie tylko aktualnych ministrów, ale też wielu innych, których pamiętamy nawet sprzed wielu lat.

Gdy tak popatrzyć na to wszystko, ogarnia człowieka bezsilna złość. Najczęściej nie chęć służby każe ludziom zdobywać ważne funkcje w społeczeństwie. To pragnienie wielkości i możliwość zbicia interesu jest głównym magnesem wyścigu do urzędów. Ale dajmy spokój ministrom, nie ma tu ani jednego. Wiemy jednak, jak potrafi człowieka zniszczyć pragnienie władzy. Czasem jest to chęć rozstawiania po kątach swoich najbliższych. Czasem dążenie do znaczenia w polityce – na różnych jej szczeblach, od gminnej, wioskowej czy małomiasteczkowej polityki poczynając. Wiemy też, jak człowiek przeżarty tą chorobą niszczy innych – domowników, sąsiadów, współpracowników, podwładnych. Bywa, że nie ma on żadnej władzy, ale zachowuje się jak kapryśny i wstrętny czarownik z bajki.

Nawet w dzieciach tkwi potrzeba dominacji nad innymi. Wystarczy poobserwować malców w przedszkolu czy na podwórku przed blokiem. Nie przebierają w środkach, żeby efekt osiągnąć. Miśkiem albo wiaderkiem po głowie – to nieomal standardowe sposoby podporządkowania sobie rówieśnika. A jak łatwo dzieci się uczą, że należy się im każda usługa. Od zapięcia bucika po sprzątnięcie zabawek rozrzuconych po całym mieszkaniu.

Swoją drogą, jakże przeciwne wychowaniu do ewangelii jest rozpieszczanie dzieci i otaczanie ich zbytnią usłużnością przez rodziców, babcie i dziadków. A pod tym względem jest dziś gorzej, niż było jedno czy dwa pokolenia wcześniej. Czasem zastanawiam się, co będzie, gdy te kochane, ale rozpuszczone dzieci dorosną... Czy będą potrafiły służyć sobie i swoim starym rodzicom, czy będą w stanie odbudować społeczne i polityczne życie zrujnowane już przez nasze pokolenie.

Normalny człowiek

Moja wątpliwość, proszę zauważyć, nie jest wątpliwością religijną. Tak może pytać i człowiek niewierzący, i wyznawca jakiejkolwiek innej religii. A przecież dotykamy sprawy, która jest w samym centrum Ewangelii! Bo Ewangelia nie jest tylko formą pobożności, a tym bardziej nie jest jakąś formą dewocji. Syn Boży po to stał się człowiekiem, aby pomóc ludziom porządkować ich życie, nasz cały świat. Tam, gdzie zbyt szeroko rozlało się zło, z grzechu oczyścić i na nowo postawić stare jak świat wymagania. Ale i sił dodać, by to, co po ludzku wydaje się niemożliwe, realnym uczynić.

Dlatego patrzę w przyszłość z nadzieją. Wiem, że to nie tylko moja nadzieja, ale i wasza. Jesteśmy przekonani, że Boża pomoc, siła Ewangelii i moc łaski pomogą odbudować społeczeństwo, w którym wzajemna służba oraz troska o sprawiedliwość, o dobro, o prawdę, o życie będą czymś oczywistym. Pozostaną czymś trudnym – zawsze tak było. Bo służba, której uczył Jezus, sięga krzyża, poświęcenia życia, ofiarowania całego siebie. Ale rozejrzyjcie się wokół siebie. Czy nie ma takich ludzi wśród nas? Są. Może ich niewielu. Czasem nie zauważamy ich. Nieraz doceniamy dopiero wtedy, gdy ich braknie. To są ci prawdziwi ludzie, którzy nadają smak życiu w rodzinach, w sąsiedztwie, w społeczeństwie, w narodzie.

Ważne, by spośród nas, chrześcijan, uczestników niedzielnej Mszy było jak najwięcej takich ludzi. Ważne, byśmy nie wyśmiewali, nie poniewierali tych, którzy swoim wysiłkiem, pracą, czasem, także pieniądzem służą innym. Powtórzę jeszcze raz: takich ludzi, prawdziwych ludzi, mamy wśród nas. W każdej społeczności, w każdej wiosce, w każdym mieście, na każdej ulicy takich znajdziesz. Nie robią wokół siebie hałasu, nie zabiegają o uznanie ani reklamę. To, co robią, wydaje im się takie zwyczajne. Gdy wyrazić im swoje uznanie, mówią: A co ja takiego zrobiłem? zrobiłam? Przecież tak trzeba, to normalne.

Właśnie – normalne. Oby każdy chrześcijanin, oby każdy człowiek uważał, że wzajemna pomoc, służba, także poświęcenie są po ludzku czymś normalnym.

Gdy staniecie dziś z kartami wyborczymi w ręce, wyszukajcie wśród kandydatów właśnie ludzi normalnych, życzliwych, otwartych. I sami takimi bądźmy w domu, sąsiedztwie, w pracy, wszędzie. To ludzki fundament ewangelii.

Nagranie tego kazania
dostępne od sobotniego wieczora TUTAJ.


Modlitwa powszechna

Wstęp

Jako słudzy Boga, znając swoją słabość i niemoc, stajemy przed Wszechmocnym, aby prosić o światło i siłę w budowaniu Bożego Królestwa.

– Módlmy się za Kościół Jezusa Chrystusa na całej ziemi, aby wszyscy jego członkowie życiem oddanym Bogu głosili chwałę Pana.

– Módlmy się za biskupów i świeckich uczestników synodu rzymskiego, aby odczytali znaki czasu i uczynili Kościół skutecznym narzędziem w rękach Boga.

– Módlmy się za ludzi skrzywdzonych przez ułomne prawo lub biurokratyczne procedury, aby naprawiono wyrządzoną im niesprawiedliwość.

– Módlmy się za naszą Ojczyznę, aby dzisiejsze wybory samorządowe nie podzieliły Polaków jeszcze bardziej, lecz pobudziły do współpracy dla wspólnego dobra.

– Módlmy się za nas, zgromadzonych na Mszy świętej, abyśmy zawsze oddawali Bogu co Boże, a ludziom co ludzkie.

Zakończenie

Wszechmogący i wieczny Boże, z Twojej łaski żyjemy i możemy budować w świecie dobro i sprawiedliwość, wspieraj wszystkich, którzy Ciebie szukają. Przez Chrystusa, Pana naszego.

 

Modlitwa powszechna do wydruku


Słowo życia

Ufam, że siła Ewangelii i moc łaski pomogą odbudować społeczeństwo, w którym wzajemna służba oraz troska o sprawiedliwość, o dobro, o prawdę, o życie będą czymś oczywistym. Pozostaną czymś trudnym – zawsze tak było. Bo służba, której uczył Jezus, sięga krzyża. Ale rozejrzyjcie się wokół siebie. Czy wśród nas nie  ma ludzi gotowych na taki trud? Są. Może ich niewielu. Czasem nie zauważamy ich. Nieraz doceniamy dopiero wtedy, gdy ich braknie. Ale to oni nadają smak życiu w rodzinach, w sąsiedztwie, w społeczeństwie, w narodzie.

 

Na początek strony


 Coś o sobie    Strona główna     Moje książki

Wiersze    Fulla Horak   Parafia

Kontakt: tohorak(at)opole.opoka.org.pl