Archiwalne homilie
ks. Tomasza Horaka

ze zbioru
Krótko i na temat 3

   

Felietonowy komentarz z portalu wiara.pl 

Cykl «Z okruchów etyki» z Opolskiego GN


16 niedziela zwykła B - 22 lipca 2018

Czytania liturgiczne roku B znajdziesz na portalu mateusz.pl

Pełny sens Ewangelii

Czego człowiek szuka u Jezusa 

U każdego z czterech ewangelistów znajdujemy relacje o tłumach przychodzących do Jezusa. Czasem nawet podają liczbę – choć kto był w stanie nawet z grubsza to policzyć. Dlatego określenie z dzisiejszej ewangelii wydaje mi się bardzo znamienne: Tak wielu przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Można wyobrazić sobie, co działo się wszędzie tam, gdzie przychodził Jezus z gromadką swoich kilkunastu uczniów. Ale to jest obraz tylko ilościowy. Ważny skądinąd, ale przecie nie mówiący wszystkiego. Istotniejsze pytanie jest inne: Co tych ludzi do Jezusa przyciągało? Po co przychodzili? Czego szukali?

Bez wątpienia za wszystkim kryje się ludzka ciekawość. Ale przecież samą ciekawością wszystkiego wyjaśnić nie sposób. Wiemy, że Jezus dokonywał rzeczy niezwykłych. Działy się cuda – i to nie takie na pokaz, a dotykające żywych potrzeb konkretnych osób. Najwięcej zadziwiających zdarzeń odnotowanych przez ewangelistów to uzdrowienia. Ale gdy uważnie prześledzimy relacje, zauważymy bez trudu, że za większością kryje się problem wiary. Uzdrowienia albo z wiary wyrastają, albo do wiary prowadzą. Czasem Jezus wprost o wiarę pyta, małą wiarę gani, to znów chwali wiarę wielką.

Inne spostrzeżenie z lektury ksiąg ewangelii. Otóż otaczający Jezusa ludzie potrafili słuchać Go całymi godzinami, a trwało to po kilka dni z rzędu. Słuchali, a On nauczał. W zewnętrznej przestrzeni nie działo się nic. Jan ewangelista całą swoją opowieść zbudował z kilku wielkich mów Jezusa, wydarzenia są łącznikiem pomiędzy nimi, komentarzem, czasem zachętą, nieraz delikatną prowokacją, mającą zmusić słuchaczy i do myślenia, i do własnej odpowiedzi. Odpowiedzi na słowa Jezusa.

Czego zatem człowiek szuka u Jezusa? Człowiek u Jezusa szuka nauki, prawdy. Szuka wreszcie zrozumienia własnych problemów, by móc im łatwiej czoła stawić.

Misja Kościoła

Czego u Jezusa szuka człowiek naszych czasów? Czego szukamy my sami? I u Jezusa, i u Kościoła? Nie ma jednej odpowiedzi. Zacznę od tego, co jest częścią obyczaju i łatwo staje się pustym rytuałem. Otóż przychodzimy do przedstawicieli Kościoła, bo potrzebujemy duchowej osłony dla spraw, które w życiu się dzieją. Urodziło się dziecko – potrzebujemy dopełnienia duchowego. Prosimy więc o chrzest. Umarł ktoś – jesteśmy wstrząśnięci. Potrzebujemy pociechy i uchylenia choćby rąbka tajemnicy życia. Prosimy o chrześcijański pogrzeb. W obu tych przypadkach potrafimy w naszej prośbie być bardzo natarczywi, wymagający, stawiający żądania. I ja się temu nie dziwię.

Czego jeszcze człowiek szuka u Jezusa i u Kościoła? Pomocy szuka w sytuacjach trudnych i beznadziejnych. A więc modlitwa o zdrowie – to chyba najczęściej. Albo „O opiekę w dorosłym życiu” – to na osiemnastkę. A czemu nie o życie mądre, pożyteczne i święte? Mamy swoje podświadome priorytety.

Czego jeszcze szukamy? Wielu ludzi oczekuje od Kościoła, by był w pierwszym rzędzie instytucją charytatywną. Trzeba przyznać, że jest to oczekiwanie wyrastające wprost z nauki Jezusa. To On kazał dobro czynić naszym braciom i siostrom – nawet najmniejszym. Ale zwracając się ku człowiekowi, nie wolno zapomnieć o Bogu. W przeciwnym razie dobro będzie jak roślina odcięta od korzenia.

Zbyt rzadko człowiek oczekuje od Jezusa i od Kościoła prawdy, nauki, mądrości, życiowej filozofii. Czasem nawet ludzie mają Kościołowi za złe, gdy prawdę głosi, przypomina, wyjaśnia. Przed laty papież Paweł VI opublikował encyklikę o poszanowaniu życia – Humanae Vitae – ileż było wtedy sprzeciwu. Było i jest nadal. To znowu encyklika papieża jeszcze Benedykta Caritas in Veritate o integralnym rozwoju ludzkim w miłości i prawdzie obudziła w niektórych krajach i niektórych kręgach wyraźny sprzeciw. Powód? „Co papieża obchodzi ekonomia!” Dokładnie tyle samo, ile obchodziła Jezusa, gdy mówił: „Sprzedaj wszystko, co masz i rozdaj ubogim” (Mk 10, 21).

Do Jezusa po prawdę, do braci z chlebem

Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać. Na tym zdaniu kończy się dzisiejsze czytanie ewangelii. Ale nie kończy się ani opowieść św. Marka, ani Ewangelia się nie kończy. Poczytajcie w domu dalej. Za chwilę wrócę do tego. Teraz wypada z naciskiem powiedzieć: powinniśmy do Jezusa i do Kościoła przychodzić po prawdę, po naukę. Nie tylko o Bogu, ale i o człowieku, i o świecie w najróżniejszych jego wymiarach. Ta nauka bywa czasem niewygodna, zawsze wymagająca, nieraz niezbyt dla nas oczywista. Ale to nie wina samej prawdy, że trudno się nam z nią pogodzić. Dlatego Ewangelia Jezusowa zawsze jest wezwaniem do wewnętrznej przemiany. Nie można wykreślić z niej wołania o nawrócenie. Obie wspomniane encykliki papieskie takie właśnie wezwanie zawierają. Dlatego budzą sprzeciw. Czy jest jednak sens, by na prawdę się obrażać? Prawda zawsze do człowieka wróci.

Zatem: do Jezusa po prawdę. I do Kościoła Jezusowego po prawdę. A do braci, do ludzi wokół nas – z chlebem. To jest właśnie ów dalszy ciąg ewangelicznej opowieści. „Wy dajcie im jeść!” – nakazuje Jezus zanim rozmnoży chleb (Mk 6, 37). Będziemy to czytać w przyszłą niedzielę, sięgając do rozszerzonej relacji ewangelisty Jana.

Aczkolwiek działalność charytatywna nie zmierza wprost ani do przemiany ludzkich serc, ani nie stanowi o naprawianiu ludzkiego świata, to przecież właśnie Jezusowa Ewangelia jest jej najgłębszą podstawą i żywym źródłem. Sam Jezus pomaga, do uczniów mówi „Dajcie im jeść”, wreszcie kreśli sprawdzian ludzkiego życia, mówiąc: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, to uczyniliście dla mnie” (Mt 25,40). Podsumowując dzisiejsze rozważanie, powtórzę: Do Jezusa po prawdę, do braci z chlebem. Oba człony tej zachęty mają pełny sens i największą moc przemiany świata, gdy są brane i realizowane jako całość.

Nagranie tego kazania dostępne od sobotniego wieczora  TUTAJ

Modlitwa powszechna

Wstęp

Zgromadzeni w imię Jezusa Chrystusa, który uczy nas wytrwałej nadziei, z ufnością przedstawmy Ojcu niebieskiemu błagania całej ludzkiej rodziny.

– Módlmy się za Kościół Chrystusowy na całej ziemi, aby biskupi, kapłani i wszyscy ochrzczeni z nadzieją siali wokół siebie ziarno wiary i codziennego dobra.

– Módlmy się za zakony i organizacje charytatywne, aby dzięki wysiłkom ich członków i współpracy wszystkich ludzi dobrej woli pomoc świadczona potrzebującym była skuteczna.

– Módlmy się za naszą Ojczyznę, jej obywateli i władze, aby w pokoju i zgodzie budowali wspólne dobro.

– Módlmy się za dotkniętych tego lata klęskami huraganów, nawałnic, a także suszy aby wsparci przez otoczenie i władze państwowe, mogli wrócić do normalnego życia.

– Módlmy się za nas, uczestników dzisiejszej eucharystii, abyśmy wspierani łaską Boga potrafili dostrzegać wokół siebie dobro, umacniać je, bronić i nim się cieszyć.

Zakończenie

Boże, który w każdym miejscu Twojego panowania zasiewasz dobre ziarno, * wysłuchaj próśb swojego ludu i spraw, aby wykorzenił ciernie i osty grzechów i przyniósł obfity plon dobrych uczynków. Przez Chrystusa, Pana naszego.

 Modlitwa powszechna do wydruku

Słowo życia

Czego u Jezusa szuka człowiek naszych czasów? Czego szukamy my sami? I u Jezusa, i u Kościoła? Nie ma jednej odpowiedzi. Powiem tak: Do Jezusa idziemy po prawdę, do braci i sióstr – z chlebem. Oba człony tej zachęty mają pełny sens i największą moc przemiany świata, gdy są brane i realizowane jako jedna całość.

 

Na początek strony


 Coś o sobie    Strona główna     Moje książki

Wiersze    Fulla Horak   Parafia

Kontakt: tohorak(at)opole.opoka.org.pl